Ajatollah Gliński

Minister Gliński rozpoczął wojnę z artystami. Mam nadzieję, że ją przegra i stanie się – jak wielu cenzorów przed nim – pośmiewiskiem historii.

Piotr Gliński wziął na celownik chorwackiego reżysera Olivera Frljicia. Za „Klątwę” wystawioną w warszawskim Teatrze Powszechnym chce się zemścić, odbierając 300 tys. zł dotacji poznańskiemu Festiwalowi Malta, na którym Chorwat jest jednym z kuratorów. Cały czas rząd PiS próbuje przejąć wrocławski Teatr Polski (Olgierd Łukaszewicz, prezes Związku Artystów Scen Polskich powiedział o tej sprawie ostatnio: „Szkoda, że politycy nie widzą, że właśnie uśmiercili niezwykłe zjawisko teatru. To żałosne”).

Ale nie dajmy sobie zamydlić oczu. Tu nie chodzi tylko o to, czy dyrektorem wrocławskiego teatru będzie Cezary Morawski czy Remigiusz Lenczyk, albo o to czy na Malcie kuratorem będzie Oliver Frljić. Bo tu chodzi o to, czy ktoś w Polsce wystawi następną „Klątwę”. Czy ministrowi, wykorzystującemu naciski oraz kontrolującemu kurek z pieniędzmi, uda się stłamsić artystów. Świetnie, że Festiwal Malta i Poznań się nie poddają – ale to dopiero początek walki.

Minister Gliński twierdzi oczywiście, że interweniuje „w imię wartości ważnych dla wspólnoty”, „w obronie uczuć patriotycznych i religijnych, tradycji i szacunku dla wartości ważnych dla milionów ludzi”. Jest tak śmieszny w swoim zadęciu jak malezyjscy cenzorzy zakazujący „50 twarzy Greya” i libańscy hierarchowie kościelni, którzy wymusili zakaz publikacji „Kodu da Vinci”.Niestety jest też niebezpieczny. On zabiera pieniądze i rzuca hasło walki o wartości. A hasło podchwytuje Młodzież Wszechpolska i wrzuca race do teatru. Na kim chce się wzorować minister Gliński i rząd PiS-u? Na ajatollahu Chomeinim, który ogłosił fatwę na Salmana Rushdiego, skazującą pisarza na śmierć za „Szatańskie wersety”?

Sztuki nie należy się bać. „Jeśli zadaniem sztuki pozostaje utrzymywanie przy życiu korzeni naszej kultury, społeczeństwo musi uznać wolność artysty do podążania za swoją wizją – dokądkolwiek go ona nie zaprowadzi. Nie wolno nam zapominać, że sztuka nie stanowi kolejnej postaci propagandy, ale jest formą prawdy” – powiedział amerykański prezydent John F. Kennedy.Sztuka nie musi podobać się wszystkim, ale to nie powód, by zamykać teatry.

I już na sam koniec: Piotr Gliński mówi o polskich wartościach i tradycji. Ale walcząc z teatrem nawiązuje do tradycji innej, niechlubnej. Jednym z pierwszych współczesnych przedstawień, które zdjęto z afisza w Polsce (w 1794 r.), była pierwsza polska opera, „Krakowiacy i górale” Wojciecha Bogusławskiego. Została zakazana przez ambasadora rosyjskiego i dowódcę wojsk rosyjskich w Polsce…
Trwa ładowanie komentarzy...