O autorze
Joanna Schmidt, ekonomistka, menedżer, ekspert ds. edukacji, lat 37, matka trójki dzieci.

W latach 2001-2007 zdobywałam doświadczenie jako menedżer. Odpowiadałam m.in. za rozwój firmy na rynkach 26 krajów europejskich. Od roku 2008 jestem czynnie związana z rynkiem edukacyjnym. Do 1 października 2015 r. pełniłam funkcję Kanclerza jednej z najstarszych uczelni niepublicznych w Wielkopolsce – Collegium Da Vinci (dawniej Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu). Odpowiadałam za rozwój uczelni, współpracę międzynarodową oraz zarządzanie przeszło 600 osobowym zespołem pracowników i współpracowników.

Hobby: narciarstwo alpejskie, bieganie, gra na akordeonie. Z zamiłowaniem kibicuję swoim dzieciom na turniejach tenisowych. W życiu kieruję się sprawdzoną zasadą, że pełne zaangażowanie i uczciwość w działaniu determinują sukces!

Czy współczesny ostracyzm ma sens?

Nadzwyczajne czasy wymagają nadzwyczajnych środków. Kto jeszcze łudzi się, że można po dobroci odsunąć PiS od władzy jest w błędzie. Kaczyński cofa się tylko, gdy zobaczy sprzeciw i siłę.

Dla części osób wywieszenie baneru informującego o tym jak głosowali poznański posłowie PiS w sprawie Sądu Najwyższego to przykład działań opresyjnych, listu gończego, metod rodem PRL, gdzie publicznie piętnowano za poglądy.

Dla drugiej grupy, to forma walki z rządem, który łamie wszelkie standardy demokratyczne i kawałek po kawałku zawłaszcza naszą wolność oraz niszczy państwo.

Przypomnę jedną rzecz. Głosowanie w sprawie Sądu Najwyższego to nie była zwykła ustawa. To była ustawa, która - gdyby została podpisana przez Prezydenta Dudę - zmieniała ustrój państwa zapisany w Konstytucji. Przypomnę atmosferę prac w komisji i głosowania, niedopuszczenie do debaty, blokowanie poprawek opozycji, wreszcie pełne furii wystąpienie posła Kaczyńskiego oskarżające wszystko i wszystkich o katastrofę smoleńską. Protestów, które przetoczyły się potem przez Polskę nie trzeba przypominać.

Czy po czymś takim mamy rozejść się do domów, czując satysfakcję z połowicznego sukcesu? Nie. We wrześniu ustawy o Sądzie Najwyższym i KRS wrócą do Sejmu, a PiS zrobi wszystko, żeby uchwalić je w takim kształcie, który dam im jak największą kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości. Nie mam w tej sprawie złudzeń.

I dlatego myślenie, że można spokojnie wrócić do pracy jest bardzo, ale to bardzo złudne. Polska jest obecnie areną walki, czy się to nam podoba czy nie. Osobiście wolałabym rzetelne i merytoryczne debaty na temat projektowanych ustaw. Tylko, że PiS wielokrotnie udowodnił, że na takiej dyskusji mu nie zależy. Tak było w przypadku ustawy o Sądzie Najwyższym i wielu innych ustaw. Obecnie Sejm działa jak walec, nie jak agora.

Dlatego proszę nie oczekiwać od nas, że złożymy broń. Proszę nie oczekiwać, że w obliczu represyjnego państwa PiS będziemy nadstawiać drugi policzek i pokornie spuszczać wzrok.
Jeśli poseł Wróblewski uważa, że wywieszenie baneru z informację o tym, że głosował pod ustawą o Sądzie najwyższym to obrażające go metody nazistowskie czy gomułkowskie, to dlaczego głosował za tą niekonstytucyjną ustawą? Mógł zachować się przyzwoicie. No chyba, że się tego nie wstydzi - to w takim razie w czym problem? Dla mnie metodami z PRL jest choćby inwigilacja działaczy opozycji. Co Pan na to Panie Pośle?

Czym różni się informowanie na kanałach społecznościowych o tym, jak dany poseł głosował w danej sprawie, od umieszczenia tej informacji w przestrzeni publicznej, która daje możliwość lepszego dotarcia do obywateli? Czym różni się ogólnodostępna przestrzeń internetu od ulic naszych miast? Od transparentów, które pojawiają się na każdej antyrządowej demonstracji?

Nie bądźmy hipokrytami. Dziś przestrzenią naszej walki jest Sejm, ulica i internet.
Trwa ładowanie komentarzy...