O autorze
Joanna Schmidt, ekonomistka, menedżer, ekspert ds. edukacji, lat 37, matka trójki dzieci.

W latach 2001-2007 zdobywałam doświadczenie jako menedżer. Odpowiadałam m.in. za rozwój firmy na rynkach 26 krajów europejskich. Od roku 2008 jestem czynnie związana z rynkiem edukacyjnym. Do 1 października 2015 r. pełniłam funkcję Kanclerza jednej z najstarszych uczelni niepublicznych w Wielkopolsce – Collegium Da Vinci (dawniej Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu). Odpowiadałam za rozwój uczelni, współpracę międzynarodową oraz zarządzanie przeszło 600 osobowym zespołem pracowników i współpracowników.

Hobby: narciarstwo alpejskie, bieganie, gra na akordeonie. Z zamiłowaniem kibicuję swoim dzieciom na turniejach tenisowych. W życiu kieruję się sprawdzoną zasadą, że pełne zaangażowanie i uczciwość w działaniu determinują sukces!

KOCHAJ BLIŹNIEGO SWEGO, ALE Z DALA OD NIEGO

Zdaję sobie sprawę, że poruszanie tematu uchodźców jest jak wkładanie kija w mrowisko. Sama mam pewne obawy i wątpliwości.

Trzeba się z tym jednak zmierzyć. Nawet jeśli sam temat jest w części teoretyczny, bo przecież wiemy, że Polska nie jest - eufemistycznie rzecz ujmując - „pierwszym wyborem” osób uciekających przed wojną.
No właśnie. Podstawowa kwestia jest jak najbardziej definicyjna. Czy ci wszyscy, którzy szukają schronienia w Europie to „uchodźcy” czy „imigranci”? Dla tych pierwszych jest przyzwolenie, dla drugich – już niekoniecznie. Jak odróżnić jednych od drugich? Podzielić ich na tych, co posiadają smartfony (terroryści?) i na tych, co tylko ładowarki? Na to nie ma specjalnie odpowiedzi.
Szkoda, że zarówno poprzedniego, jak i obecnego rządu nie było stać na opracowanie dobrego programu reagowania w takich sytuacjach.
Mam świadomość wielu zagrożeń, które wiążą się z niekontrolowanym przepływem osób na terenie państw UE. Chodzi oczywiście o zagrożenie terroryzmem. Mam też jednak poczucie, że powinniśmy pamiętać o życzliwości Europy, gdy przyjmowała „naszych” emigrantów w czasach głębokiej komuny, a także teraz, otwierając swoje granice dla polskich pracowników np. w Wielkiej Brytanii. Zresztą zwykle bardzo dobrze ocenianych.
Ciekawe wyniki przynosi jeden z sondaży (Ariadna by Norbert Maliszewski), gdzie wyborcy poszczególnych partii mieli odpowiedzieć na pytanie, na ile zgadzają się ze słowami papieża Franciszka:
„Oczywiście, gdy przybywa uchodźca, mimo wszystkich tych kroków zapobiegawczych związanych z bezpieczeństwem, musimy go przyjąć, bo takie jest biblijne przykazanie”.
Z tym stwierdzeniem zgadza się 19% wyborców PiS, 12% wyborców Kukiza, 36% wyborców PO i 46% wyborców Nowoczesnej. Wychodzi na to, że jesteśmy najbardziej katolicką partią w Polsce☺
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...